Zadośćuczynienie po sierpniu 2008r.

Jeśli ktoś z Państwa lub z grona rodziny, znajomych- bliższych i dalszych- miał wypadek lub stracił ukochaną osobę w wypadku - pomożemy uzyskać należne odszkodowanie i zadośćuczynienie dla osób najbliższych! Cofamy się do sierpnia 1997r., a ponadto jeśli już Państwo dostali odszkodowanie- to proszę do nas zadzwonić- sprawdzimy czy uzyskali Państwo zadośćuczynienie, które zwykle przekracza odszkodowanie, a zostało wprowadzone dopiero w 2008r.!

Poniżej przedstawiamy ciekawy artykuł nt. zadośćuczynień po 1997roku.

W marcu 1998 r. w jednej z podpoznańskich wsi doszło do tragedii, która wstrząsnęła okolicą. Kierujący fiatem 126p 72-letni Marian W. zasłabł za kierownicą i z impetem uderzył we wracającą ze szkoły 15-latkę. Dziewczynka zginęła na miejscu. Po 16 latach sąd przyznał matce 140 tys. zł z tytułu zadośćuczynienia.

Kasia była najstarszą z trójki rodzeństwa. Mimo młodego wieku stanowiła olbrzymie oparcie dla matki, która po rozwodzie z mężem alkoholikiem przejęła na siebie ciężar utrzymania całej rodziny. 15-latka pomagała we wszelkich pracach domowych oraz opiekowała się młodszymi siostrami. Jej dzieciństwo skończyło się razem z małżeństwem rodziców.

Po rozwodzie pani Renata musiała brać nadgodziny, aby utrzymać rodzinę, dlatego wszystkie bieżące obowiązki spadły na barki Kasi. To ona gotowała, prała i pomagała w lekcjach rodzeństwu. – Z dziewczynki stała się nagle dojrzałą, odpowiedzialną kobietą. Nawet nie miała czasu na spotkania z rówieśnikami – wspomina matka.

"On już nie powinien prowadzić"

Feralnego dnia dziewczyna wracała ze szkoły z jedną z młodszych sióstr. Poruszały się prawidłowo, lewą stroną drogi. Nadjeżdżającego z tyłu "malucha" dało się słyszeć z daleka, jednak kiedy Kasia zorientowała się, że coś jest nie w porządku, było już za późno. W ostatniej chwili zdołała instynktownie odepchnąć 9-letnią siostrę na bok, przyjmując na siebie całe uderzenie rozpędzonego samochodu.

Mieszkańcy pobliskiego domu natychmiast podjęli próbę reanimacji i wezwali pogotowie, jednak dziewczyny nie dało się już uratować. Po około 40 minutach na miejsce przybyła zaalarmowana przez sąsiadów pani Renata. – Zobaczyłam buta mojej Kasi wystającego z czarnego worka. Reszty już nie pamiętam – mówi drżącym głosem. Zrozumiawszy co się stało, 37-letnia wówczas kobieta doznała rozległego zawału serca. Do szpitala zabrała ją obecna na miejscu karetka pogotowia.

Sprawcą wypadku okazał się 72-letni mieszkaniec sąsiedniej wsi. Jak się okazało, z racji wieku zmagał się z licznymi problemami zdrowotnymi, które objawiały się m.in. poprzez omdlenia. Na moment przed tragedią mężczyzna zasłabł za kierownicą.

Walka o odszkodowanie w cieniu tragedii

W październiku 2001 r. sąd rejonowy w Poznaniu uznał Mariana W. za winnego spowodowania tragedii i w tym samym wyroku nakazał mu wypłatę 20 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz matki zmarłej dziewczyny. Jednak na skutek apelacji wniesionej przez obrońcę mężczyzny, w lutym 2002 r. sąd okręgowy zmienił zaskarżony wcześniej wyrok, pozostawiając panią Renatę bez zadośćuczynienia za doznane cierpienie.

Po 10 latach kobieta postanowiła zgłosić roszczenia do ubezpieczyciela sprawcy wypadku za pośrednictwem profesjonalnego pełnomocnika. W listopadzie 2013 r. sąd przyznał kobiecie 140 tys. z tytułu zadośćuczynienia za śmierć córki. Przedstawiciele towarzystwa ubezpieczeniowego wnieśli apelację, jednak sąd apelacyjny podtrzymał wcześniejszy wyrok w sierpniu tego roku.

Dane bohaterów zostały celowo zmienione.

Autor: Aleksander Biernacki, toktu.pl

Fot. geralt, pixabay.com

Materiał zewnętrzny

882 81 86 86

696 57 87 56

Infolinia : 882 801 806

 

Działamy

na terenie całego kraju oraz za granicą!

"Wy­padek to dziw­na rzecz.  Nig­dy go nie ma, dopóki się nie wydarzy."

         

Alan Alexander Milne